środa, 12 czerwca 2013

DZIEWIĘĆ

Dziewięć

- witaj w naszych skromnych progach - powiedział szczerząc się
- przecież byłam tutaj wczoraj - syknęłam
- tak, ale uciekłas. Napijesz się czegoś ?
- nie bo nie chce wyjechać stąd w czarnym, foliowym worku - uśmiechnęłam się sztucznie
- czy ty mnie przedrzeźniasz ? - zalożył ręce
- no skądrze znowu - zwruszyłam ramionami i powędrowałam w stronę salonu
- cześć Niall
- cześć - rzucił oschle gapiąc się na sufit
- już nawet na mnie nie popatrzysz ?
- nie
- wiesz co ? Już wole tego nie zaliczyć niż siedzieć tutaj z tobą i patrząc jak to wszystko olewasz. Serio ten sufit jest taki ciekawy ? - wykrzyczałam
- oj weźcie sie nie kłóćcie - wtrącił Harry
- zamknij sie Styles - powiedzieliśmy równo a nasze oczy się spotkały
- sory - powiedział włączając laptopa
- więc jak Niall ? Zaczniesz współpracować czy mam sobie stąd iść ? - podniosłam do góry brew
- zostań - przesiadł się do Harrego który zawzięcie próbował włączyć laptop. Co za idiota


NIALL

Nie to, że nie lubie Chelsea. Po prostu wkurwia mnie jej postawa wobec młodszej siostry. Prawie się nie znamy i może zbyt pochopnie ją oceniam ale gdybym miał młodsze, dużo młodsze rodzeństwo to przecież kochałbym je nad życie. Zresztą Aubree wcale święta nie jest i ma lepsze teksty od Chels. Spoglądałem co chwila na brunetkę która próbowała zrobić prezentację multimedialną z informacji, które zebraliśmy i na Lokersa który do niej rwał. Co za idiota. Pewnie myśli że każda laska leci na jego słodki uśmiech i kręcone włoski. No, można powiedzieć że każda, z wyjątkiem Chelsea. Nie wiem jak tam u jej przyjaciółki, bo szczerze mówiąc nie miałem przyjemności rozmawiać z nią, ale zdaje sie być pustą blondynką.

- ale ty masz świetne włosy ! Jakiego szamponu używasz ? - zajebisty patent na podryw Styles, nie ma co
- Timotei
- o Jezu ! Ja też - zapiszczał uradowany
- i co w związku z tym ? - spojrzała na niego tym zajebistym wzrokiem
- zobacz ile nas łączy
- łączy nas ta sama firma szamponowa. To AŻ tak dużo ?
- jak dla mnie tak - uśmiechnął się
- dobra dzieci, koniec gadania. Chelsea, zrobiłaś to ? - odezwałem się
- tak, macie może pen-drive lub cokolwiek ?
- mam u siebie, zaraz przyniosę - wstałem z kanapy i schodami ruszyłem w stronę pokoju


HARRY

- zostaliśmy sami - poruszałem znacząco brwiami
- iii ?
- słuchaj, co powiesz na takie spotkanie we dwójke ?
- w sensie randka ?
- noooo, tak jakby - uśmiechnąłem się
- Harry słuchaj. Ledwo się znamy. Wiem tylko jak masz na imię, nazwisko, ile masz lat i gdzie mieszkasz.
- to poznajmy się lepiej
- wszystko nadejdzie w swoim czasie - poklepała mnie po ramieniu

Kurwa, dziewczyna mnie spławiła. Mnie ? Harrego Edwarda Stylesa ? Boże, czy moje loczki oklapły ? Czy mam coś na twarzy ? Czy zgrubnąłem i moje dołeczki nie są już tak widoczne jak kiedyś ? No kurde coś musi być nie tak skoro ona się nie chce umówić. KAŻDA się chce umówić ze mną, ale dlaczego nie ona ? Gdy kminiłem co się mogło stać na chatę wparował Lou, Liam, Zayn i ta cała Diana.

- cześć misiaku - usłyszałem pisk Boo Bear;a który rzucił mi się na szyję
- cześć myszko - przytuliłem go
- tęskniłeeeeeeeeeeeeeeeeem - wyjęczał mi do ucha
- tak, ja też. Co wy tutaj robicie ?
- skończyliśmy projekt i mamy zamiar zrobić ognisko - wtrącił Liam
- ooooooooo, czy ja słyszałem ognisko ? - spytał uradowany blondas schodząc z góry
- tak Nialler, OGNISKO - poruszał brwiami Li
- ja się piszę - zaczął podskakiwać uradowany
- ehemm, Niall - zwróciła się do niego Chels - podasz pen-drive ? - wyciągnęła ręke w jego kierunku
- ah tak, proszę - uśmiechnął się i podał dziewczynie urządzenie
- ej laski, zostaniecie na ognisko ? - spytał Zayn który do tej pory siedział cicho
- tak jest Bambusie - zasalutowała Chels
- Bambusie ? - spytałem z pytającym wzrokiem
- no tak, on wygląda jak Bambus - uśmiechnęła się słodko w kierunku Zayna a on spalił buraka


ZAYN

Jezu, jestem Bambusem. W sumie fajne przezwisko wymyślone przez fajną dziewczynę. Nie wiem czemu Nialler ciągle narzeka jaka to ona jest podła. Póki co, gdy ją spotykałem była dla mnie bardzo miła. Stałem w tym salonie jak głupi i wciąż gapiłem się w jej roześmianą twarz.

- ZAAAAAAAAAAAAAAAAYN - wydarł mi się ktoś do ucha
- kurwa - przeklnąłem odwracając się
- otworzysz mi ten słoik ? - spytał Niall mrugając swoimi błękitnymi oczami
- jasne stary - chwyciłem słoik i odkręciłem go
- dziękuję mięśniaku, wynagrodzę ci to w nocy - uszczypnął mnie za pośladek a mój wzrok powędrował znów w kierunki Chels która leżała ze śmiechu pod stołem
- wszystko ok ? - podeszłem do niej
- no ta, hahahhahahah. Ej, hahahahahha. Weźcie, hahahahahah - zaczęła ryć jak pojebana
- zaraz się udławisz śliną - podniosłem jej zwłoki z podłogi
- muszę wyjść się przewietrzyć bo zaraz pękne
- to ja idę z tobą - chwyciłem ją w pasie i wyszliśmy na taras

********

lalalalalalalala  JAK WAM SIĘ PODOBA ? LICZE NA 
CHOCIAŻ 1 KOM <3

3 komentarze:

  1. Świetne. Będę tu zaglądać.
    Zapraszam do mnie.
    http://love-oflondon.blogspot.com/
    http://tough-love69.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG Kocham to opowiadanie jest takie cudowne *-*
    Zapraszam do mnie
    http://www.throwback-ff.blogspot.com/
    http://hejtujeszichamozeonitegonielubia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział został napisany znakomicie !
    Zostałaś nominowana do Libster Awards :) Więcej szczegółów u mnie :)
    http://bitch-please-i-am-forever-young.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń